Młoda wojowniczka BJJ – Roksana Wodzyńska podbija świat sportów walki
- Home
- Młoda wojowniczka BJJ – Roksana Wodzyńska podbija świat sportów walki
Młoda wojowniczka BJJ – Roksana Wodzyńska podbija świat sportów walki
Naszym kolejnym wtorkowym gościem jest Roksana Wodzyńska – zawodniczka Klubu Sportów Walki Husaria Mława, trenująca Brazylijskie Jiu-Jitsu. Roksana zaczęła trenować od 2017 roku mając 13 lat. Choć aktualnie ma zaledwie 21 lat, jej osiągnięcia mówią same za siebie. Po 7 latach intensywnych treningów zdobyła brązowy pas BJJ z rąk swojego taty – Roberta Wodzyńskiego. Wielokrotnie udowodniła swoją wartość na krajowych i międzynarodowych arenach, zdobywając m.in. złote medale na Grand Prix Polski w BJJ oraz Pucharze Polski BJJ w Koninie. Jednak to dopiero początek jej drogi. W tym roku na ADCC Lithuanian Open wywalczyła złoto w kategorii pro-60 kg.
O swoich sukcesach, pasji do Brazylijskiego Jiu-Jitsu oraz wyzwaniach, z jakimi mierzy się w tej dyscyplinie, Roksana opowiedziała w rozmowie z nami.
- Cześć Roksana! Na początek ogromne gratulacje za ostatnie zdobycie złotego medalu na ADCC Lithuanian Open! Jak się czujesz po takim sukcesie?
– Bardzo dziękuję! Po ostatnim sukcesie czuję się naprawdę dobrze. W pełni spełniłam swój plan na ten start i był to dla mnie bardzo ważny turniej. Włożyłam mnóstwo pracy i zaangażowania w przygotowania i bardzo zależało mi na tym, żeby pokazać się z jak najlepszej strony oraz wykorzystać techniki, których aktualnie się uczę. To zwycięstwo dostarczyło mi dodatkową dawkę motywacji do dalszej pracy i rozwoju.

- Zdecydowanie widać, że ten sukces nie jest przypadkowy. Twoja kariera rozwija się niesamowicie szybko. Zacznijmy jednak od początku – jak trafiłaś do świata Brazylijskiego Jiu-Jitsu?
– Do świata Brazylijskiego Jiu-Jitsu wprowadził mnie nie kto inny jak mój tata, który ten sport trenuje już od 2010 roku. To właśnie on zaszczepił we mnie pasję do BJJ i tak naprawdę, odkąd byłam mała, zachęcał mnie do treningów, chociażby u nas w domu. Jednak przed dołączeniem do klubu hamował mnie pewnego rodzaju wstyd i strach. W październiku 2017 roku zdecydowałam się na swój pierwszy trening. Na początku traktowałam to jako zabawę, ale z czasem zaczęłam coraz bardziej angażować się w treningi i odkryłam, że ten sport to moja pasja. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez BJJ i jestem ogromnie wdzięczna tacie za to, że wprowadził mnie na tę drogę.
- Treningi z takim mentorem jak tata muszą być wyjątkowe! Jakie to uczucie, zdobyć brązowy pas BJJ właśnie z jego rąk, po tylu latach treningów?
– Jestem pewna, że moment, kiedy zostałam nominowana na brązowy pas z rąk mojego taty zapamiętam do końca życia. Ten dzień jestem w stanie uznać za jeden z najlepszych w moim życiu. Była to dla mnie ogromna niespodzianka, bo nic o tym nie wiedziałam! Posiadając jeszcze purpurowy pas, moim marzeniem było, żeby to właśnie tata nominował mnie na wyższy stopień, więc kiedy ten moment nadszedł, emocje były nie do opisania. Nigdy nie zapomnę ogromnego wzruszenia jakie wtedy czułam – zarówno swojego jak i taty. To była naprawdę wyjątkowa chwila, którą przypieczętowaliśmy wszystkie lata ciężkiej pracy, wspólnych treningów i poświęceń.
- Mówiąc o sukcesach – masz na swoim koncie mnóstwo medali. Które z Twoich osiągnięć są dla Ciebie najbardziej wartościowe?
– Każdy medal i start na turnieju ma dla mnie swoją wartość, ponieważ w ten sposób zdobywam doświadczenie, które odgrywa dla mnie bardzo istotną rolę. Jeśli jednak miałabym wybrać to na pierwszym miejscu postawiłabym srebrny medal przywieziony z Pucharu Polski ADCC z grudnia 2024 roku. Debiutowałam wtedy w kategorii PRO, więc towarzyszyło mi sporo obaw. Mimo to udało mi się wygrać dwie walki poprzez poddanie. Bardzo cenię sobie również srebrny medal na Mistrzostwach Polski w kimonach, jeszcze w purpurowych pasach. Był to dla mnie ważny start, choć pozostał po nim lekki niedosyt – zawsze walczę o najwyższy stopień podium. Oba te osiągnięcia bardzo mocno zmotywowały mnie do cięższej pracy z powodu porażek w finałach, ale też pokazały, że jestem na dobrej drodze. Z tego powodu właśnie mają dla mnie one największą wartość.

- Zdarza Ci się przeżywać stres przed zawodami? Jeśli tak, jak sobie z nim radzisz?
– Na początku moich startów stres przed walką był ogromny i trudno mi było sobie z nim poradzić. Z czasem, wraz ze zdobytym doświadczeniem i coraz większą liczbą startów, nauczyłam się z nim oswajać. Teraz nie odczuwam już stresu, choć przed walką zawsze towarzyszy mi uczucie niepewności. Nie wiem, jak potoczy się walka, czy uda mi się zrealizować plan, jaki sobie założyłam, nie wiem, czy wygram czy przegram. Niezależnie od tego, czy był to stres, czy tylko niepewność, zawsze z tymi uczuciami radziłam sobie w ten sam sposób – potrzebowałam pobyć sama. Rozmowy z innymi w takich momentach mnie rozpraszają i przeszkadzają w skupieniu. Zdecydowanie wolę wyciszyć się, przemyśleć strategię i wejść w swój własny rytm. Taki moment spokoju przed walką pozwala mi lepiej się skoncentrować i podejść do rywalizacji z odpowiednim nastawieniem.
- Musiałaś pewnie zmierzyć się z wieloma wyzwaniami, aby zdobyć swoje osiągnięcia. Jakie najtrudniejsze momenty pamiętasz z tej drogi?
– Najtrudniejszy moment, jaki pamiętam, to czas w szkole średniej, gdy przez zajęcia dodatkowe nie mogłam uczestniczyć w treningach grupowych w Husarii. Przez jakiś czas w ogóle nie trenowałam, co było dla mnie ogromnym ciosem. Straciłam rytm, motywację, a treningi przestały sprawiać mi radość. Pojawiły się nawet myśli o rezygnacji. Na szczęście wtedy mój trener, Bogdan Wróblewski, poświęcił dla mnie swój czas i trenował tylko ze mną w dni, w które mogłam. Choć trenowałam tylko dwa razy w tygodniu, to dzięki temu wsparciu udało mi się przezwyciężyć zwątpienie i wrócić na właściwe tory. Dziś, cieszę się, że nie poddałam się w tamtym momencie. To doświadczenie to dla mnie również cenna lekcja – nauczyło mnie, że w sporcie, jak i w życiu, kluczowa jest wytrwałość mimo trudności.

- No właśnie, a jak wyglądają Twoje treningi, przygotowania do zawodów? Jak motywujesz się do ciężkiej pracy?
– W trakcie przygotowań do zawodów największy nacisk kładę na sparingi – to one pozwalają mi szlifować techniki, które chcę wykorzystywać podczas walki. Uważam, że przed zawodami najważniejsze jest dla mnie zbieranie jak największej ilości doświadczenia w realnych sytuacjach walki, dlatego w tym okresie same sparingi mają dla mnie większą wartość niżeli techniczna część treningu. Jak tylko pozwala mi czas, weekendy poświęcam na treningi sparingowe w innych klubach, co ma naprawdę świetne przełożenie na późniejsze walki na turniejach. Drugim kluczowym elementem moich przygotowań jest regeneracja. Prowadzę dość intensywny tryb życia, więc każdą wolną chwilę staram się przeznaczyć na odpoczynek – nawet krótka drzemka pozwala mi uniknąć przemęczenia, które mogłoby zmusić mnie do zwolnienia tempa. Dopóki jestem młoda, chcę maksymalnie wykorzystać ten czas, by trenować dużo i ciężko, generując jak najlepsze wyniki. Jeżeli chodzi o motywację – szczerze mówiąc, nigdy nie musiałam jej specjalnie szukać. Kiedy robimy coś, co naprawdę sprawia nam radość, motywacja pojawia się sama, bo traktujemy to jak zabawę. Poza tym uważam, że motywacja to mit – kluczowa jest dyscyplina. Każdy sportowiec ma momenty zwątpienia, kiedy po ciężkim dniu najchętniej zostałby w domu zamiast iść na trening. I właśnie w takich chwilach to nie motywacja nas ratuje, tylko wypracowana dyscyplina. To ona sprawia, że mimo wszystko, robimy to co trzeba i dzięki temu osiągamy sukces.

- Twoje wyniki na krajowych zawodach są naprawdę imponujące, ale także na arenie międzynarodowej nie pozostajesz w tyle. Co sprawia, że jesteś w stanie utrzymać tak wysoki poziom przez cały czas?
– Myślę, że kluczem do utrzymania wysokiego poziomu jest przede wszystkim, wspomniana przeze mnie wcześniej, dyscyplina oraz fakt, że naprawdę kocham to, co robię. BJJ sprawia mi ogromną radość, a kiedy coś nas pasjonuje, łatwiej jest wkładać w to serce. Poza tym uważam, że jestem osobą bardzo ambitną – mimo osiągnięć nigdy nie czuję, że zrobiłam już wystarczająco dużo. Zawsze oczekuję od siebie więcej i dążę do tego, by nieustannie się rozwijać. Na treningach skupiam się na każdym detalu, każdej pokazywanej technice, bo wiem, że najmniejsze elementy mogą zrobić różnicę. Nigdy nie podchodzę do nich rutynowo – zawsze chcę się uczyć i stawać lepszą wersją siebie. Właśnie ta chęć rozwoju, połączona z ciężką pracą i konsekwencją, pozwala mi utrzymywać wysoki poziom zarówno na krajowych, jak i międzynarodowych turniejach. Nie spoczywam na laurach, bo wiem, że droga do spełnienia moich prawdziwych marzeń wciąż trwa.
- Złoty medal na ADCC Lithuanian Open to ogromny sukces. Co planujesz teraz? Jakie masz cele na przyszłość?
– Teraz koncentruję się na jeszcze intensywniejszym rozwoju, szczególnie na doskonaleniu technik w dywizji No-Gi. Chcę stale podnosić swój poziom i udoskonalać styl walki. W najbliższym czasie planuję wyjazdy na turnieje międzynarodowe – razem z tatą wybieramy się na zawody w Amsterdamie i Belgii. Poza tym oczywiście zamierzam regularnie startować na turniejach w Polsce. Moim celem jest nieustanny progres i zbieranie jak największego doświadczenia, które pozwoli mi osiągać jak największe wyniki.

- Rozumiem, że Brazylijskie Jiu-Jitsu to Twoja główna pasja, ale czy masz jeszcze jakieś inne zainteresowania lub pasje poza matą, które pomagają Ci utrzymać równowagę w życiu?
– Brazylijskie Jiu-Jitsu to moja jedyna prawdziwa pasja i to na niej skupiam się w 100%. Całe moje życie kręci się wokół treningów, startów i rozwoju w tym sporcie. Jednak poza matą są rzeczy, które po prostu sprawiają mi przyjemność i pozwalają na chwilę oddechu – lubię spędzać czas z bliskimi i podróżować. Każda okazja do wyjazdu, poznawania nowych miejsc i oderwania się od codziennej rutyny jest dla mnie czymś wyjątkowym. Nie mogę się już doczekać wakacji, gdy będę miała trochę więcej czasu, żeby gdzieś wyjechać i naładować baterie przed kolejnymi wyzwaniami.
- Tak na zakończenie. Jesteśmy przekonani, że z Twoimi umiejętnościami na pewno będziesz miała ogromny wpływ na młodsze pokolenie. Jakie rady dałabyś osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z BJJ?
– Dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z BJJ mam kilka rad. Przede wszystkim – cierpliwość. BJJ to bardzo złożony sport, ilość technik dla nowych osób może być przerażająca. To sport, w którym progres może być powolny, ale każdy trening, każda technika, każdy sparing, składają się na coś większego. Ważne, żeby się nie zniechęcać i cieszyć samym procesem nauki. Druga rzecz to regularność. Systematyczna praca, przynosi największe efekty. No i najważniejsze – bawcie się tym! Brazylijskie Jiu-Jitsu to nie tylko sport, ale też świetna zabawa, społeczność i sposób na rozwój. Nie zrażajcie się porażkami, traktujcie je jako formę cennej lekcji.
- Dziękujemy Ci bardzo za rozmowę. Życzymy Ci dalszych sukcesów, zarówno na macie, jak i poza nią!
– Dziękuję!

